Portugalia cz. 2 – Leira i okolice

4 listopada, 2018 Blog - opowieści z podróżyPortugalia  Skomentuj

Witajcie!

Chcielibyśmy Was przywitać ciepłym słowem i informacja o tym jak to u nas ciepło. Niestety – pogoda się ustabilizowała na nijaką. Ni to ciepło – ni to zimno (częściej to drugie) z deszczem co jakiś czas. Więc czas wyruszać. A gdzie jest ciepło? W Azji pld-wsch !! Zatem do dzieła!
I niech Budda będzie z nami.

A i może też terakotowa armia?

Little India?

To co zobaczyliście powyżej to jednak ciągle próbka Portugali a dokładniej Buddha Eden. Jest to park stworzony przez portugalskiego milionera. Po wysadzeniu przez talibów pomników Buddy postanowił dla przeciwwagi uczynić coś dobrego w innym rejonie świata. I tak powstał ten przecudny park z pagodami, Buddą, Vishnu, rzeźbami artystycznymi itp its itp 😉 Wszystko zbudowano ze smakiem i na prawdę jest to oaza spokoju. Oaza tak duża że jeździ tu kolejka…

A to tylko fragmenty parku! Resztę pokażemy po powrocie!

Wracając do opowieści. Ruszyliśmy na północ (od Lizbony). Osiedlilismy w miejscowości pod Leira. Nazwa i tak nikomu nic nie powie. Dość że miasteczko pamięta czasy średniowiecza i chyba jego uliczki też. Wąsko i kamieniscie. Za to nocleg super klimatyczny 2-kondygnacyjny, z ogrzewaniem i korytarzem ze schodami na szerokość kilkudziesięciu cm ( foto w drodze). A Janka kladziemy przy palenisku żeby się ogrzał 😉

Pierwszy przystanek – Fatima. Spodziewaliśmy się odpustowego charakteru a jednak nie. Urzekło nas to sanktuarium swoją prostotą i olbrzymią przestrzenią!

I bunkrem z drugiej strony ( tak na prawdę kolejnym mega kościołem))

Zwykle w takich miejscach zapala się świeczki – czy to w intencji czy z wdzięczności. Tutaj świece się dosłownie pali – wrzuca w żywy , płonący ogień garście dużych świec.

Rodzinnie zwiedzaliśmy okolicę… A nawet zostaliśmy łamanym angielskim nazwani “ładna rodziną”… Serio?? My??

Batalha – klasztor niespodzianka. Ważne, stare i niedaleko. Bardzo miłe zaskoczenie i ogromne wrażenie. Wybudowany w 1385 r. w podzięce za wygraną bitwę z Hiszpanami.

Budowa trwała 150 a mimo to nie cały kompleks został ukończony. Widzicie tu sklepienie?

Jankowi też się podobało.

Tomar – miasto klasztoru Zakonu Chrystusa. Tak jest teraz. Kiedyś po prostu główna baza Templariuszy. Miasteczko w krzyżach templariuszy a nad nim guruje zakon- twierdza. Wszystko co pisaliśmy o Batalha trzeba by pomnożyć tak razy 3. Jak nie więcej. Ogromny, piękny, stary kompleks! Zwiedzać można niemal całość. Chodząc korytarzami czuję się ducha dawnego, tętniącego życiem zakonu.

Zwiedzaliśmy dzielnie wszyscy.

Czasem niektórzy wysiadali przy najpiękniejszych zabytkach.

A była to wysoka na kilkadziesiąt metrów komnata z centralnym ołtarzem i tysiącem zdobień.

Ale ważne że można poganiać pomiedzy wirydarzami (a było ich mnóstwo!)

I powyglupiac się.

Inni za to potrafili zwiedzać z godnością.

Ooo! Ale już późno. Kończymy na dziś w połowie. Tzn. miejsca opisane ale wrażeń było że dwa razy więcej. Do tego uwaga – udało się nam obejrzeć kilka filmów! I czasem poczytać książki! A teraz idziemy spać w ciepłe!

Pozdrawiamy wszystkich!

Tagi:  

Zostaw komentarz