Park Narodowy Phu Kradung

 Skomentuj

Polecamy INFORMACJE OGÓLNE  o Tajlandii i wpis na bieżąco z podróży Ostatnie dni w Tajlandii.

Ogólnie

Park narodowy Phu Kradung jest jednym z najpiękniejszych w Tajlandii. Tak wynikało przy najmniej z opinii i wszelkich informacji jakie zdobyłem. znajduje się ona na wysokim płaskowyżu i cechuje się mikroklimatem oraz florą charakterystyczną dla afrykańskiej sawanny.

Niestety rozczarował. Oferuje na pewno niepowtarzalną atmosferę ale… My trafiliśmy tu w czasie intensywnych deszczu (i jak się okazało powodzi w Tajlandii) a więc ominęły nas cudne wschody i zachody słońca oraz bajeczne widoki. Ponoć są – ale nie gdy zalegają niskie, deszczowe chmury. Szczegóły na stronie Parków Narodowych Tajlandii.

Uważać należy na pijawki szczególnie dokuczliwe w porze deszczowej. Należy stosować repelenty, ubierać się w długie spodnie, stuptuty i zakryte buty. A przed wejściem do domu oglądać nogawki i buty by nie wprowadzić nieproszonego gościa. Ugryzienie pijawek nie jest groźne – jedynie długo się goi! Najlepiej rankę zdezynfekować i zakleić plastrem.

Cena za wejście iście królewska400THB/os! – czy warto? Chyba nie… Szczególnie, że w sezonie (ale często i poza nim) Park jest baaaardzo oblegany. Pole namiotowe wygląda jak po inwazji całego pułku wojska – namioty niemal po horyzont.

Transport

My dostaliśmy się do Parku z Loei (55 THB/os). Generalnie najlepiej poruszać się częstymi autobusami między Loei a Chum Phae i prosić o przypomnienie przy Phru Kradung. Także z innych miast okolicy istnieją autobusy, które nas podwiozą w okolice władz parku (z Udon Thani czy Khon Kaen). Często mogą nam towarzyszyć przesiadki ale jak zwykle uczynni Tajowie we wszystkim pomogą.
Autobusem dojedziemy do małego przystanku autobusowego tuż przy drodze. Z niego kursują songthaewy. Nie dajcie się nabrać! Nie musicie wynajmować go za 150 – 200 THB . Twardo czekajcie na innych pasażerów – z czasem albo się zbiorą albo pojedziecie sami płacąc uczciwą cenę – 20 THB/os.

Po dojechaniu do kwatery parku pozostaje… wspiąć się na górę! Jedyna opcja to dojście  na własnych nogach. Możliwe jest wynajęcea tragarzy (co czynią wszyscy Tajowie), którzy wniesą Wasze bagaże za (o ile pamiętam) 20 THB/kilogram. My jak typowi polscy turyści postanowiliśmy wspiąć się sami. W porze deszczowej dużo było błota i ciężkich podejść – wejście trwało ok 3 godzin. Po drodze jest kilka punktów widokowych ze sklepikami z przekąskami. Pamiętajmy by ruszyć w miarę wcześniej – na szczyt płaskowyżu musimy się dostać! Nie ma żadnej drogi, samochodów busów itp. – tylko ten szlak!

Zamieniłem się na chwilę z tragarzem…

Gdzie spać i zjeść

Po dojściu na górę pozostaje nam wynająć domek lub rozbić namiot (też można wynająć). Z uwagi na wspominanie pijawki polecamy rozbić się w zadaszonych altankach a obręb namiotu obsypać wapnem (świetnie blokuje dostęp mrówek i pijawek), które można kupić w butkach z jedzeniem 10 THB/woreczek. Można też wynająć materac (20THB za jeden).

Zabezpieczanie namiotu
 

Jedzenie możemy kupić w dwóch pawilonach. Śniadanie dla dwóch osób ok. 150 THB a obiad w tej samej cenie 150 THB/2os. Można też zaopatrzyć się w chipsy i colę po cenach tylko nieznacznie wyższych od tych spotykanych “na dole”.

Atrakcje

Na płaskowyżu jest wytyczonych kilka tras trekkingowych. Wszystkie są dobrze oznaczone i nietrudne – po prostu ścieżki po płaskowyżu. Jak wspomniałem – ponoć zapierające dech w piersi widoki – my niestety trafiliśmy na chmury… – nic nie widzieliśmy. Do tego w sprzyjającym klimacie dużo ciekawej flory i fauny (z naciskiem na motyle).

Jak ruszyć dalej w podróż?

Postępowanie jest proste: zejść na dół jak najwcześniej, złapać bus do przystanku autobusowego (20THB/os) i złapać autobus. Prościej się nie da. My pojechaliśmy autobusem w stronę Khon Khaen (85THb/os) a tam złapaliśmy autobus w stronę Koratu (Nakhon Ratchasima – 95THB/os) z tymże wysiedliśmy przy drodze na Phimai (dalej odjechaliśmy już ciężarówką wojskową bo jak się okazało trafiliśmy w środek powodzi i tylko tak dało się tam dojechać).

Uwagi i pytania kierujcie na maila: sebas(malpa)aol.pl

Pozdrawiam,
Seba

Zostaw komentarz