Chiang Mai

 Skomentuj

Kolejny wpis z cyklu “informacje praktyczne”. Tym razem Chiang Mai! Polecamy:  INFORMACJE OGÓLNE o Tajlandii i wpis na bieżąco z podróży: Chiang Mai i Park Narodowy Khun Tan.

Chiang Mai – miasto zwiedzane przez nas na raty. Miasteczko na początku wołało “uciekajcie stąd” a wpis w naszym dzienniku z tego dnia zakończyliśmy dosadnym stwierdzeniem “Dupa nie miasto!”. Jest to turystyczny, górski kurort. Tylu barów, tanich błyskotek i pań lekkich obyczajów nie widzieliśmy nigdzie indziej. Idąc ulicą słyszymy co chwila charakterystyczne nawoływania “Taj masaż? Foot masaż?”.

Przez miasto jednak trzeba przejechać jeśli chce się udać w północne rejony Tajlandii. Po jednak paru dniach potrafiliśmy się tutaj odnaleźć. Zachwyciły nas: puste ulice “starego miasta” o świcie, genialny nocny targ, pierwsze roti w Tajlandii, wioska 10 km pod Chiang Mai słynąca z wyrobu parasoli oraz duży targ (może już turystyczny ale ciągle można co-nieco utargować).

Transport

Do Chiang Mai dostaliśmy się z Sukhothai autobusem. Kursują też pociągi z Bangkoku (Kolej tajska). Chiang Mai jest stolicą regionu i jednym z największych miast w Tajlandii – jest świetnie skomunikowane z niemal wszystkim większymi miastami w tym kraju.

Gdzie spać

Miasto jest pełne hosteli i 5-cio gwiazdkowych hoteli – dla każdego coś miłego. My spaliśmy w Eagle I Guest House. Trochę na uboczu, miła atmosfera i klimatyczny nocleg. W pokoju łazienka. Co nas urzekło? Bezpłatna wymiana angielskich książek 🙂 – miła rzecz a cieszy (często za wymianę płacimy nawet po targach 50-100 THB). Generalna ocena 4-/5 Koszt dwójki 150 – 170 THB.

Gdzie zjeść

Nocny targ, nocny targ i jeszcze raz nocny targ. Piszę tak zawsze ale tym razem nie tyle warto, co trzeba się tam stawić. Z całej Tajlandii to włąśnie w Chiang Mai znaleźliśmy najbardziej różnorodne potrawy i świetną wręcz festyniarską atmosferę co wieczór!

Atrakcje

* Stare świątynie z charakterystycznymi dla regionu “schodkowymi” dachami.

* Ok. 10 km od Chiang Mai znajduje się wioska słynąca z wyrobu parasoli – Bor Sang. Można do niej bezproblemowo dojechać rowerem (zalecamy maseczkę na usta – droga dość często uczęszczana). Teraz znajduje się tam mała manufaktura i kilka sklepów.

* Targ – bazar – można tu kupić wszystko. Dużo dobrych podróbek. Kupiliśmy tanio mały plecak “North Face” z metalowym stelażem (air cooling) – świetny na krótkie wypady – służy do dziś. Obowiązkowo trzeba się ostro targować i sprawdzić dokładnie kupowany towar!

* Knajpy, puby – pełno ich w całym Chiang Mai. Małe knajpki (często z paroma prostytutkami nagabującymi przy barze) i duże kluby pełne rozbawionej, [i]zachodniej[/i] młodziezy. Nas to nie kręci. Przy odrobinie chęci można znaleźć czasem klimatyczne puby z dobrą muzyką na żywo (trafiliśmy na koncert świetnego bluesbandu z UK). Niestety wszystkie miejsca dość wiernie naśladują “zachodnie” kluby. Dobre na jeden wieczór. Choć wiele osób spędza tam nawet 2 tygodnie.

* Nocny targ – o nim w dziale “gdzie zjeść”.

Kolejna atrakcją jest…

Jungle Trekking

W mieście działają dziesiątki (jak nie setki) biur turystycznych organizujących trekkingi w dżungli. Od jednodniowych po tygodniowe. Czy warto? Naszym zdaniem nie! Większość z nich to szopki dla turystów, pseudoautentyczne wioski i gnębione słonie – tak to wygląda. Trekking trwa ok 3 godziny na dzień – reszta to postoje, jazda na słoniu itp. Gdy zapytaliśmy w jednym z bardziej kompetentnych biur o coś bardziej autentycznego – trekking w Dżungli (a nie ścieżka w lesie), długa marszruta, ciekawe widoki i izolowane wioski to koszt takiej wyprawy podniósł się dwukrotnie 🙂 a sam czas trwania wydłużył do co najmniej tygodnia (by dojść w mało odwiedzane regiony).

Powtarzam: “nie warto”. Przy odrobinie znajomości terenu i doświadczeniu w biwakowaniu sami sobie możemy go zorganizować. Polecamy Park Khun Tan czy w okolicach Chiang Rai (więcej informacji w kolejnych wpisach).

Jak ruszyć dalej w podróż?

Chiang Mai to świetna baza wypadowa. Jak pisaliśmy w dziale “jak dojechać” – można stąd udać się do niemal każdego zakątka Tajlandii. My wybraliśmy się do mało odwiedzanego Parku Khun Tan (pociągiem porannym ok. 2 godziny; koszt 15 THB/os – to nie pomyłka! słownie: piętnaście batów). Autobus ekspresowy do Chiang Rai kosztował nas 132 THB/os.

Uwagi i pytania kierujcie na maila: sebas(malpa)aol.pl

Pozdrawiam,
Seba

 

Zostaw komentarz