Luang Prabang

 Skomentuj

Polecamy INFORMACJE OGÓLNE o Laosie i wpis na bieżąco z podróży Tydzień w Laosie.

Ogólnie

Luang Prabang to piękne miejsce… Warto? Warto. Ale tak na jeden raz – nie więcej. Miasto ma nieodparty urok niestety zepsuty przez tłumy turystów i nastawionych na turystów Laotańczyków.  Klimat jest sielski i na myśl przywodzi czasy kolonialne gdzie “białemu władcy” usługiwali mili Laotańczycy. Teraz tylko liczy się pieniądz a nie władza militarna.  Czy jednak ominąć Luang Prabang? Nie! Jak w każdym mieście możemy znaleźć urocze zakątki oraz odkrywać prawdziwy puls miasta. Trzeba tylko zejść z utartych szlaków, pospacerować po całym mieście (choćby do konsulatu Wietnamu i z powrotem).

Transport

Do Luang Prabang dojechać możemy z każdego większego miasta Laosu. Unikajmy tylko połączeń oferowanych przez agencje turystyczne – organizując sobie sami transport na dworcu autobusowym zaoszczędzimy trochę gotówki. Do Luang Prabang możemy też spłynąć Mekongiem (z Chiang Khong 800 THB ok. 80 zł).

Gdzie spać i zjeść

Lim Khong – przy tej ulicy (i w uliczkach obok) znajdziemy najwięcej hosteli. Ceny są przeważnie ustalone i ciężkie do stargowania. My spaliśmy chyba w Namsok Guest House (stargowany z 50 tys do 40 tys LAK/noc).

Jedzenie – mnóstwo knajpek dla “westmanów” – w tym pizza, francuskie specjały itp. dostępne są w strefie “guesthousowej” (głownie ulica Phothisalat). W mniejszych uliczkach znajdziemy stragany z “fastfoodami” laotańskimi.

W Azji lokalnie zjemy zawsze przy szkołach! Przed nimi sprzedawane są dobre i tanie kanapki (zwykle rano) a przed niektórymi normalne kramy z jedzeniem w porze obiadowej. Jedna ze szkół jest w okolicach ulicy Khitsalat (droga zaczynająca się przy informacji turystycznej prowadząca wgłąb miasta). Śniadanie (lokalne kanapki, picie) 18 tys. LAK obiad (laotańska zupa i drugie+pepsi) ok 40 tys. LAK (ceny dla dwóch osób).

Atrakcje

Atrakcji w Luang Prabang co niemiara. Do największych należy Pałac Królewski, w którym możemy oglądać również… dar narodu polskiego dla bratniego narodu laotańskiego !! – małą kopię naszego szczerbca. Ciekawe są też liczne świątynie. Odradzamy branie udziału w “mnisich szopkach” – gdzie zbieranie jałmużny przez buddyjskich mnichów zostało sprowadzone do turystycznej atrakcji (obok strefy restauracji ul. Phothisalat). By podejrzeć tradycyjne i prawdziwe wydanie tego zwyczaju wystarczy “pójść w miasto” lub mniejsze uliczki. Pamiętajmy by się dobrze zachować: uszanować zwyczaje, nachalnie nie fotografować itp.

kompleks królewski
zbieranie jałmużny przez mnichów

Jak ruszyć dalej w podróż?

Najlepiej udać się na dworzec i sprawdzić ceny połączeń z większością miast w Laosie (jest nawet bezpośredni kurs do Wietnamu!). Ceny są na prawdę przystępne (bilet do Phonsavan 75 tys/os. – ok. 6 godzin jazdy). W Laosie ze względu na stan i “współczynnik krętliwości” dróg odległość mierzy się czasem przejazdu a nie km, czy odległością wynikającą z mapy :).

Uwagi i pytania kierujcie na maila: sebas(malpa)aol.pl

Pozdrawiam,
Seba

Zostaw komentarz