Larache

 Skomentuj

Larache – największa spośród naszych plażówkowych miejscówek. Pojechaliśmy tam z myślą o wygrzewaniu się na plaży a trafiliśmy do głośnego, ruchliwego miasta portowego.

Nasz wpis na bieżąco z podróży: BLOG.

Ogólnie

Larache nie cieszy się wielką popularnością wśród turystów zagranicznych (plus po Fezie!). Za to w okresie wakacyjnym przeżywa prawdziwe oblężenie turystów marokańskich! Nie ma się czemu dziwić, bowiem miasto jest bardzo urokliwe. Plaża do kąpieli jest niestety oddalona od centrum i to znacznie.  Jednak można tu spokojnie spędzić kilka dni spacerując, podziwiając starówkę i chłonąc atmosferę “Sopotu”. Nas po kilku dniach zaczęły drażnić śmieci walające się tuż obok pięknego deptaku, spontaniczna zabudowa typu “metal/szkło” sąsiadująca z perełkami architektury dawnej i hałas nocny ale mimo to uważam, że miasto jest jak najbardziej do polecenia:)

Transport do i po mieście

Larache leży na trasie Tanger – Rabat, choć autostrada omija je o kilkanaście kilometrów. Autobusy odjeżdżają z tutejszego dworca autobusowego (gromadzącego jak zawsze wielu przewoźników). Kolej niestety tu nie dociera. Postój taksówek znajduje się przed wejściem na dworzec.

Miasto jest na tyle nieduże, że spokojnie można je zwiedzić na piechotę. Do atrakcji, tzn. ruin i plaży, dojeżdżają autobusy miejskie (bilet ok. 1,2zł).

My przyjechaliśmy tu autobusem z Fezu (24zł / 1 os.) a wyjechaliśmy taksówkami colective do Moulay Bousselham (18zł  /1 os.).

Gdzie spać i zjeść?

Jest to miasto bardzo nastawione na turystów więc opcji noclegowych jest dużo i są one bardzo zróżnicowane: od hoteli bardzo bardzo eleganckich po hoteliki bardzo bardzo liche. My zdecydowaliśmy się na hotelik raczej lichy ale czysty (dwójka bez łazienki 24zł) przy jednej z ulic odchodzących od Placu Wolności. W tych okolicach można znaleźć najwięcej miejsc noclegowych.

Uwaga na wybór pokoju! Jeśli okna wychodzą na ulicę to w sezonie może być BARDZO głośno!

Restauracji, kawiarni, barów i straganów z jedzeniem jest tu bez liku! My byliśmy tu w czasie Ramadanu więc mniej więcej od południa na ulicach było rozstawionych mnóstwo stoisk z wypiekami słodkimi i słonymi (mniam!). Po zmroku oczywiście wszystkie restauracje podawały harirę w wersji full tzn. z jajkiem, bułką, ciastkami i daktylami (Uwaga! Dopytajcie zawsze czy dodatki są gratis czy nie podnoszą ceny dwukrotnie!).

Warto jest się wybrać do portu i spróbować owoców morza w jednej z restauracji!

Stoisko z wypiekami

Atrakcje

Główną atrakcją jest samo miasto! – wiele razy już to pisałam ale tak właśnie jest! Centralna część miasta, Plac Wolności i ulice od niego odchodzące, ruiny zamku, targ – można spacerować i spacerować!

Kilka kilometrów pod miastem znajdują się ruiny (raczej zapuszczone) Lixus.
Kilkanaście kilometrów od miasta jest podobno piękna plaża – nie wybraliśmy się tam. Do obydwu atrakcji podmiejskich można dostać się autobusem miejskim!

 Ruiny Lixus

Nasz przewodnik po kraju: MAROKO.

Larache na mapie:


Pokaż Maroko – 2012 na większej mapie

Uwagi i pytania kierujcie na maila: sebas(malpa)aol.pl lub komentujcie stronę.

Pozdrawiam,
Kasia

Zostaw komentarz